Minho jeszcze nigdy nie spedzil swiat w tak rodzinnej atmosferze. Mimo ze
jego rodzina byla troszke zwariowana to nie przeszkadzalo mu to. Czul sie dobrze
w towarzystwie chlopakow, nie chcial sie z nimi rozstawac. Zwlaszcza z
Taemin’em. Nie myslal nad tym, ze chlopak przyjmie ten pierscionek jako
zareczynowy, nawet o tym nie marzyl. Chcial, zeby byl obietnica dla blondyna. Ze
zawsze bedzie mu wierny. Nie zaleznie od tego jak potoczy sie ich zycie. Kochal
go, a swieta wydawaly mu sie odpowiednim czasem, zeby to udowodnic. Siedzac z
nim w pokoju postanowil opowiedziec mu cala historie tego co przezyl. Usiadli na
lozku.
-Taemin, od dawna zbieralem sie w sobie, zeby Ci to powiedziec.
Bo…mozesz mi powiedziec od kiedy zauwazyles, ze podobaja Ci sie
chlopcy?-blondym spojrzal na niego zdziwiony, ale po chwili odparl:
-Sam
dokladnie nie wiem. Mysle, ze nigdy nie podobali mi sie mezczyzni. Tylko Ty-
brunet spojrzal sie na niego.
-Czyli,,skad wiedzieles, ze wja Ci sie
podobam?
-Noo, to prawie jak a dziewczynami. Czeriwnilem sie kiedy z Toba
rozmawialamm. Jakalem sie. Nie potrafilem czasmai przesta csie na Ciebie
patrzec. No z reszta sam chyba wiesz.
-Hm, zaczalem sie domyslac jakos…po
tym jak mnie przez przypadek pocalowales. Wtedy wszystko zaczelo mi sie skladac
w calosc. Pomyslalem sobie, ze ciagle sie na mnie gapisz, usmiechasz sie,
jeszcze ten pocalunek wtedy doszedl, ale nie chcialem Ci nic mowic, bo
wiedzialem, ze wtdey musialbym Cie zranic.
-To znaczy, ze nie podobalem Ci
sie od poczatku?
-Chyba tak. Lubilem Cie, ale pozniej bylo mi ciezko
przywykanc do tego, ze o Tobie wiem. Czasami czulem sie dziwnie, ale po tym jak
kosta wrocila do normy i tanczylismy na sali, potem w pokoju patrzylem na Ciebie
i pomyslalam: on jest calkiem lady i slodki…
-CO? Slodki? Czemu
nie…meski?-Zapytal blondyn z wyrzutem.
-Bo slodko sie usmiechasz jak sie
zloscisz. I… Wtedy wiedzilem, ze nie bede musial Cie zranic mowiac Ci o moich
uczuciach-blondyn mial lzy w oczach sluchajac Minho. Nie wiedzial, ze chlopak
tak to przezywal. Mocno go objal. Na jego dloni zauwazyl pierscionek ktory mu
podarowal.
-Ciesze sie, ze go nosisz.
-Wiesz, chyba nie mam innego
wyjscia- odparl i usmiechnal sie slodko. Cieszyl sie, ze brunet opowedzial mu o
swoich uczuciach, bo facetom nie latwo o tym mowic. Jeszcze chwile porozmawiali
o Key’u i Jonghyun’ie. Teraz byli pewni, ze chlopacy sa ze soba. Nigdzie sie bez
siebie nie ruszali, Minho widzial jak ukratkiem lapia sie za rece, albo
przelotnie caluja. Cieszyl sie z tego, ze sa ze soba szczesliwi chociaz, nie byl
pewny czy Jonghyun do konca wie jaka ma orjentacje. Byl z Key’em, ale przeciez
wczesniej spotykal sie z wieloma dziewczynami, a kiedys dosc dobitnie powiedzial
Minho, ze geje go obrzydzaja. Chlopak nie zrazil sie slowami przyjaciel, bo
kiedys tez tak myslal. Nie byl pewny, czy Jonghyun nie zdradzi Key’a z jakas
dziewczyna. Myslal, ze chlopak bardziej jest bi. Ale to nie jego sprawa. Zamknal
te mysli w swojej wyimmaginowanej szyfladce z napiesm ”Jongkey” i powrocil do
realnego swiata. Nie ublagalnie zblizal sie sylwester. Pierwszy, ktory spedzi z
Taeminem. Juz przed swietami poprosil Onew’a o zajecie sie dzieckiem. Chlopak
nie mial nic przeciwko, bo w tego sylwestra mial zamiar zostac w domu z powodu
malej kontuzji. Minho, chcial, aby tego sylwestra Taemin zapamietal do konca
zycia. Chcial mu cos dac, pokazac, zabrac gdzies. Ale nie wiedzial co!! Nie mial
zadnego pomyslu. Z nudow przegladal gazete z w poszukiwaniu jakiegos ciekawego
filmu. Jedno z ogloszen na nastepno stronie bardzo rzucalo sie w oczy. Chlopak
szybko je przeczytal, a jego oczy rozblysly z radosci. Wyrwal kawalek papieru z
ogloszeniem.
-Kochanie, ide na zakupy-krzyknal ubierajac buty.
-Isc z
Toba?
-Nie trzeba, poradze sobie- odparl, chwycil portfel i wybiegl z domu.
Po drodze do sklepu zadzwonil do kobiety z ogloszenia. Szybko sie dogadali.
Poszedl po zakupy. Gdzy wrocil do domu poszedl powiedziec o swoim olsnieniu
Onew’owi. Nie byl pewny czy to nie za duzo jak na razie. Nie chcial przerazic
mlodego. A taki prezent moze byc dla niego…zobowiazujacy.
-Myle, ze jesli
to odpowiednio rozegrasz to bedzie okey, chcociaz to naprawde bedzie dla niego
zaskakujace- powiedzial Onew, gdy wieczorem rozmawial z Choi’m. Sylwester ma byc
za 2 dni, wiec zostalo mu malo czasmu na zakup potrzebnym rzeczy. Poprosil Key’a
o pomoc. Pojechali do sklepu i zakupli jakies drobiazgi. Samochod z wiekszymy
gabarytami przyjechal 30 grudnia. Wszystko bylo rozstawione i gotowe do uzytu o
23. Choi przygotowal dekarocje i razem z Key’em wrocil do samochodu.
-Kibum,
mozesz mi powiedziec jak Ci sie uklada z Jonghyun’em?- zapytal nie smialo, gdy
odpalil samochod.
-No, calkiem dobrze. Czasami sie klocimy, ale ogolem
wszystko jest okey.
-Widze, jak czasami sie trzymacie za rece, albo
calujecie, gdy myslicie, ze nikogo nie mam w poblizu- rzekal
brunet.
-Noo…czasami, ale Jong nie jest do tego zbyt chetny. Ja wiem, ze
jest mu ciezko sie przestawic, mi tez, ale przeciez juz sie calowalismy. Czy
jestem az tak brzydki, ze on nie chce mnie dotkanc?!- zapytal pol zartem pol
serio Key.
-Nie, jestes ladny. Tylko mysle, ze on nie do konca jest pewny
swojej orientacji. Wiesz, ze wczesniej spotykal sie z wieloma dziewczynami i
nagle Ty mu sie spodobales. To moze my troche zawrocic w glowie. Daj mu troche
czasu, staraj pomoc sie.
-Wiem, ze jest mu ciezko. Nie mam mu tego za zle. Ja
tylko chce byc blizej niego, ale skoro mowisz, ze na razie nie, to poslucham sie
Ciebie. Masz wieksze doswiadczenie- powiedzial Kibum i usmiechnal sie. Dojechali
wlasnie do domu.
-Gdzie byliscie tyle czasu?- zapytal Taemin stajac w
drzwiach, kladac rece- no i sie zaczelo. Ciekawe czy bedzie mnie wachal, zeby
sprawdzic czy pilem- pomyslalm z usmiechem na ustach Minho.
-Kochanie, nie
denerwuj sie.
-Nie denerwuj sie?! Wychodzisz gdzies, nie mowisz o ktorej
wrocisz, po co jedziesz i ja mam sie nie denerwowac?
-Taemin, prosze Cie,
uspokoj sie. Bylem z Key’em zalatwic pare spraw na sylewstra.
-Ahh, rozumiem.
Ostatnio kupiliscie za malo alkoholu?!- krzykanl Maknae. Minho mial tego dosyc.
Podszedl do niego i mocno obajal.
-Nie. Kibum pomagal mi przygotowywc
niespodzianke dla Ciebie- powiedzial ze smutna mina. Nie wiedzial, ze Taemin
moze go posadzac o takie rzeczy.- Ale skoro wolisz, zebym w sylwestra lezal
nawalony pod drzwiami to nie ma problemu. Jeszcze kilka Twoich slow i bede mial
dosc powodow, zeby tak zrobic- dodal i odsunal sie od Maknae. Kiwnal na Key’a,
zeby poszedl razem z nim. Oboje poszli do pokoju Kibum’a. Taemin zostal na dole,
karcac sie w myslach za to co powiedzial- czemu na niego tak naskoczylem?
Przeciez on ma racje! Zawsze musze wszystko popsuc!!- mysli chlopaka dzialaly na
niego niczym skorzany bicz. Jego glowa pulsowala od bolu,serce takze. Spojrzal
na pierscionek. ”Obietnica mojej wiernosci”. Przeciez on nie mogl mnie
zdradzic!! Byl z Key’em! przygotowal jutrzejszy dzien. Czemu jestem taki
glupi?
Blondyn poszedl na pokoju. Minho siedzial na kanapie obejmujac rekoma
nogi z podbrodkeim na kolanach. Tancerz usiadl kolo niego. Nie wiedzial co ma
powiedziec. Czy znow go przeproscic? Czy przytulic?
-Mozesz poprostu
posiedziec tu ze mna?- zapytal Choi przerywajac nie zreczne milczenie. Lee
przytulil sie do niego opierajac glowe na ramieniu. Minho objal go lewa reka.
Chcial cofnac to co powiedzial na dole, bo nie mowil tego na serio. Byl troche
zdenerwowany, ale nie do tego stopnia. Pocalowal partnera w
czolo.
-Przepraszam- szepnal blondynowi do ucha- nie powinienem tak mowic.
Wybaczysz mi kolejny raz?
-Ja mam Ci wybaczyc? To Ty powinienes mi…bylem
wkurzony, ze nic mi nie powiedziales. To ja przepraszam- blondyn zaczal plakac.
Choi objal go obiema rekami i zaczal lekko sie kolysac. Po 10 minutcah tancerz
doszedl do siebie.
-To wybaczysz mi?- zapytal blondym spogladajac na niego
blagalnie. Brunet nie mogl powstrzymac usmiechu, ktory sam cisnal mu sie na
usta.
-Jak mam Ci nie wybaczyc? Twoje oczy…usta…mrrr- zamruczal brunet
i czule pocalowal partnera. Blondyn przylgnal do niego i oddal pocalunek. Jego
usta raz po raz obejmowaly wargi bruneta. Jego jezyk delikatnie piescil usta
bruneta. Wplotl dlonie w jego wlosy i przywarl do niego mocniej. Choi objal go w
pasie. Czul jak jezyk partnera oblizuje jego gorna warge. Usmiechanl sie
zadowolony z sytuacji. Mimo wolnie ziewnal. Byl zmeczony po calym dniu
przygotowan. Zegarek wybil polnoc. Przytulil blondyna.
-Idziemy spac, jutro
sie zabawimy- powiedzial, rozebral sie i polozyl do lozka. Blondyn bacznie
obserwowal kazdy jego ruch. Polozyl sie obok i zarzucil noge na biodro partnera
chca byc blizej niego.
-Co jutro bedziemy robic?- zapytal blondyn opierajac
glowe na rece.
-Hmm, spac do poludnia, potem pojdziemy z Yoogeun’em na
spacer, a wieczorem…z reszta sam zobaczysz.
-Masz dla mnie jakas
niespodzianke?
-Powiedzmy, ze mozna to tak nazwac. To niespodzianka dla
nas.
-Dla nas? Przeciez Ty wiesz co to jest. To nie uczciwe.
-To bede
udawal zaskoczonego jak zobacze co nam kupilem- powiedzial puszczajac mu oczko.
Ucalowal blondyna w czolo.
-Spij slodko- powiedzial, objal chlopaka i polozyl
glowe na poduszcze zamykajac oczy. Blondyn poszedl w jego slady.
NASTEPNEGO
DNIA
Brunet przez cala noc myslal, jak wytlumaczyc Taemin’owi dzisiejszy
prezent. Nie chcial go sploszyc. Przez chwile nawet myslal, zeby nie pokazywac
mu niespodzianki, szybko zoorganizowac cos innego, ale nie wiedzial co, wiec dal
sobie z tym spokoj. Co ma byc to bedzie, nic nie mozemy poradzic na bieg
wydarzen. Wstal z lozka. Ku jego zdziwieniu Makane nie bylo w pokoju. Wzial
prysznic, ubral sie i zszedl do kuchni. Jak sie domyslal Taemin byl tam, ale nie
sam. Caly pokoj byl udekorowany. Na srodku wisial baner ”wszystkiego
najlepszego”.
-Nie pozwoliles nam wyprawic sobie urodzin 9 grudnia, wiec
masz je teraz- powiedzial tancerz- wszystkiego najlepszego- rzekl i rzucil sie
na Minho.
-Mam juz wszystko co najlepsze. Mam was- powiedzial i spojrzal sie
na wszystkich. Zaczeli swietowac. Zjedli owoce, chipsy, pizze i na koncu tort
upieczony przez Key’a. Pozniej Choi otworzyl prezenty. Od Key’a i Jonghyuna
dostal pilke do koszykowki, od Onew’a nowe sluchawki i mp4, a od Yoogeun’a
piekna laurke i buziaka. Cieszyl sie, ze ma ich wszystkich ze soba. Zawsze mogl
na nich liczyc, wesprzec sie.
-Ode mnie prezent dostaniesz wieczorem-
powiedzial Taemin.
-Nie moge sie doczekac- rzekl Minho i zagryzl swoja dolna
warge. Wolalby warge tancerza, ale Yoogen sie na nich patrzyl. Maly duzo czasu
ostatnio spedzal z Onew’em. Chlopaka czesto zabieral go na spacery, przejazdzki
czy poprostu sie z nim bawil. Milei duzo lepszy kontakt niz na poczatku. Maly
podszedl do Minho.
-Appa, pobaw sie ze mna- powiedzial. Choi natychmiast
zaczal wyglupiac sie z dzieciakiem. Reszta dolaczyla do niego. Pozniej wszyscy
zjedli cos. Onew wzial malego do siebie i polozyl spac. Mial spedzic tego
sylwestra sam, ale zadzwonila do niego jego byla dziewczyna, wiec spedza go
razem, jak przyjaciele. Key i Jonghyun jada wieczorem do restouracji i klubu,
zeby troche sie zabawic, wiec Onew ma ”wolna chate”. Nasz para wziela
przysznic i przebrala sie. Byli juz gotowi do wyjscia.
-Bawcie sie dobrze i
Minho, pamietaj. Spokojnie i powoli. Nie naciskaj- dodal Onew stojac w
drzwiach.
-Pamietam, dziekuje- rzekl. Blondym spojrzal sie ne niego pytajaco.

-Zobaczysz. Do zobaczenia Onew, trzymaj sie i pozdrow noone od nas.
-Tak,
ucaluj ja ode mnie.
-Na pewno. Dzieki chlopki. Do jutra- rzekal i zamknal
drzwi. Chlopacy weszli do samachodu.
-Zaloz ja i odprez sie- powiedzial
Choi, wreczajac blondynowi czarna przepaske na oczy. Lee poslusznie ja zalozyl i
wyciagnal sie na fotelu. -Daleko bedziemy jechac?
-Nie, jakis 15 minut. Tylko
mi nie zasnij.
-Postaram sie, ale nie gwarantuje. Nie wyspalem sie w nocy-
dodal. Przez cala noc rozmyslal, jaka brunet zrobi mu niespodzianke. Tak jak
chlopak powiedzial, po jakis 15 min zatrzymali sie na chodniku. Choi wysiadl z
samochodu i zlapal Maknae za reke. Poprowadzil go kawalek dalej. Blondyn
poczule, ze stoi na czyms miekkim, chyba na trawie. Zsunal opaske z oczu
partnera. Parokrotnie zamrugal oczami, nie wierzac swoim zmysla. Stal na trawie,
przed pieknym duzym domem z ogrodem. Jego usta same otworzyly sie ze zdziwienia.
Odwrocil sie do bruneta.
-I jak? Podoba Ci sie?- zapytal z nadzieje w glosie.
Tancerz potworzyl usta, ale nic nie powiedzial. Akcja powtorzyla sie pare razy.
W koncu nie mogac wydobyc z siebie ani slowa objal bruneta.
-Czyli Ci sie
podoba- szepnal Choi. Mial racje, blondyn oniemial z zachwytu. Dom byl piekny,
ogrod zadbany. Ale i tak z calego otczenia najbardziej podobal mu sie Minho, co
chwile pozniej okazal mu bardzo intensywnie, calujac go namietnie w usta.
-Ty
podobasz mi sie najbardziej.
-Oow, Taemin- powiedzial Choi czerwieniac sie.
Nie spodziewal sie, ze tancerz cos takiego powie.
-Chodzy do srodku, tam jest
jeszcze ladnie- dodal gdy odzyskal mowe.
-Ale nie bedzie ladniej od
Ciebie.
-No wiesz, jedyne co mnie laczy z domem to chyba tylko to, ze oboje
mamy kaloryfer- powiedzial. Blondyn zaczal sie smiac. Podszedl do niego, rozpial
kutrke i lekko uniosl koszulke.
-Hmmm..niech Ci bedzie, ale musisz nad nim
bardziej popracowac- dodal usmiechajac sie zawadiacko do przyjaciela.
-Wiesz
ile na niego pracowalem?- zbulwersowal sie Minho.
-To popracujesz wiecej-
powiedzial z usmiechem Taemin. Przeszli przez ogrod, pokonali schody i staneli
przed drzwiami na ganku. Brunet wyciagnal klucze i wreczyl je mlodszemu. Ten
drzacymi rekami lekko uchylil drzwi. Brunet zlapal za klamke, otworzyl je
mocniej i lekko popchnal Makane do srodku. Oczom chlopaka pokazal sie duzy salon
z meblami w kolorze hebanu. Kanape i folele byly z czarnej skory ze wstawkami w
kolorze mebli. W roku stal stol i krzesla. Na sciane duzy telewizor i glosniki.
Po prawe stronie kuchnia i mala lazienka. Po lewej wejscie na gore i pokoj dla
gosci. Taemin szybko wbiegl po schodach. Stanal w korytarzu. Otworzyl pierwsze
drzwi z lewej strony. Pokoj utrzymany byl w cieplych barwach. Pelno misiow i
zabawek. Nie mial watpliwosci, ze to pokoj Yoogeun’a. Nastepne drzi prowadzily
do drugiego goscinnego pokoju. Pierwsze drzwi od lewej skrywaly piekna lazienke
i turkusowym i zielonym kolorze. Duza, okragla wanna, kabina prysznicowa. Chcial
otworzyc ostatnie drzwi, ale Choi zlapal go za reke.
-To cos specialnego,
zmaknij oczy. Blondyn zakryl oczy rekami. Brunet otworzyl drzwi i wprowadzil go
do pokoju.
-Otworz- szepnal mu do ucha i polizal. Taemin splonal rumiencem i
otworzyl oczy. Stal w ich sypialni. Przy scianie stalo duze lozko, po obu
stronach male szafeczki i lampki. Pod sciane komoda, na niej ich wspolne zdjecia
w ramkach. Duza szafa z ich ubraniami stala za kolejnymi drzwiami w
garderobie. Caly pokoj byl w spokojnych, stonowanych odcieniach fioletu i
bieli, ktora brunet uwielbial. Ciemni fioletowy puszysty dywan, na ktorym stalo
lozko bardzo przypadal Lee do gustu.
-Matko, Minho!!! Tu jest
pieknie!!
-Nawet nie wiesz jak sie ciesze, ze Ci sie podoba. Myslalem, ze sie
przerazisz tym, ze bedziemy mieszkac razem.
-Przeraze?! Od dawna o tym
marzylem!
-To czemu mi nie powiedziales?
-Bo balem sie, ze sie
przezazisz- powiedzial ze smiechem. Przytulil bruneta.
-Dziekuje Ci. Domyslam
sie, ze nie powiesz mi ile wydales na to cudo, prawda?
-Bardzo dobrze sie
domyslasz, nie powiem Ci.
-W takim razie bede musial sie inaczej odwdzeczyc-
rzekl i lekko cmoknal go w policzek- ale to pozniej. Wyszli z pokoju i zeszli do
salonu. Minho przygotowal kolacje, a Taemin w tym czasie ogladal caly
dom.
-Co jest na dole?- zapytal pomagajac brunetowi zaniesz talerze.
-Mala
niespodzianka. Zaraz zobaczysz- odparl. Zlapal go za reke i zeszli na dol. Ich
oczom ukazala sie sala treningowa, taka sama jak w poprzednim domu i dosc
pokazny basen z jacuzzi. Mlodszemu niebezpiecznie zaswiecily sie oczy. Zlapal
Minho za reke i pociagnal za soba do wody. Z glosnym pluskiem oboje wpadli do
basenu. Gdy wynurzyli sie Minho odgarnal mokre wlosy z twarzy. Taemin podplynal
do niego z tylu zaczal laskotac.
-Ty maly psychopato, nie laskocz mnie-
powiedzial Minho, probojac uciec przed dloni tancerza. Zaczeli wyglupiac sie,
chlapac i podtapiac. Zmeczeni wyszli z wody. Ich ubrania byly cale
mokre.
-Masz cos do przebrania?- zapytal slodko blondyn.
-Nie, nie
myslalem, ze Twoj mozg jest az tak uszkodzony- powiedzial smiejac sie Choi.
Zdjal z siebie ubrania, owinal recznikiem i poszedl po telefon.
-Onew, nie
przeszkadzam wam?- zapytal, gdy lider odebral telefon.
-Nie, jak tam
niespodzianka?
-Genialnie, tylko mam maly problem. Teamin wciagnal mnie do
basenu i teraz jestesmy cali mokrzy.
-Ubrania sa w garderobie- powiedzial
szybko.
-Co? Sa?
-Tak, powiedzialem Key’owi, zeby wzial pare, bo znajac
Temina, bedzie chcial poplywac- powiedzial- i dobrze myslalem.
-Onew, jestes
wielki. Jak wrocimy to przypomnij mi, zebym kupil Ci wielkiego kurczaka- rzekl
Minho.
-Napewno nie zapomne.
-Jeszcze raz dzieki. Milej nocy- powiedzial
Choi.
-Dzieki i nawzajem- powiedzial Onew, rozlaczyl sie i powrocil do
zdejmowania bielizny swojej ex-dziewczyny:)
-Key przywiozl nam jakies
ubrania, bo przewidzial razem z Onew’em Twoj chory mozg- powiedzial brunet.
Weszli na pietro i przebrali sie. Juz w suchych ubraniach usiedli w salonie.
Blondyn wciaz rozgladal sie po wnetrzu nie dowierzaja, ze bedzie tu mieszkal z
Minho i Yoogeun’em. Choi objal blondyna w pasie.
-Hmmm?
-Nic, chcialem Cie
przytulic. Chyba, ze nie moge- zaczal sie droczyc brunet.
-A pytasz sie
kanapki czy mozesz ja zjesc?- zapytal Lee. Oboje wybuchneli smiechem. Brunet
objal go mocniej. Polozyl brode na jego glowie i zaczal delikatnie gladzic po
wlosach. Blond kosmyki wdziecznie przemykaly miedzy jego smuklymi dloni opadajac
znow na szyje. Nowy rok mial zaczac sie juz za 2 godziny. Choi przyniosl cos do
jedzenia i picia. Rozmawiali o roznych rzeczach. O Jongkey’u, o Onew’ie i jego
ex-dziewczynie, o przyszlosci Yoogeuna. W tle lecialy jakies spokojne piosenki.
Choi mniej wiecej tak to sobie wyobrazal, bo wpadka do basenu nie byla taka zla.
Nie musil nic mowic o uczuciach do Taemin’a. Chlopak to wiedzial.
-Zamknij
oczy- powiedzial i nakryl jego twarz dlonia. Wstali z kanapy. Maknae poczul jak
traci grunt pod stopani. Minho wzial go na rece. Blondyn zazucil mu rece na
szyje, tak czul sie bezpieczniej.
-Gdzie idziemy?- spytal. Minho milczal.
Czul jak wchodza po schodach. Poczul chlodny powiew powietrza na swojej twarzy.
Powietrze rozwiewalo jego wlosy. Po chwili siedzial na czyms
miekkim.
Otworzyl oczy. Byli na dachu domu. W okol roztaczal sie widok na
jezioro i las, a z drugiej strony na miasto pograzone w oczekawaniu na nowy rok.
Obok niego stala butelka czerwonego wina i wytworna kolacja. Brunet otulil go
kocem, bo chlopak byl w samej koszuli. Swieczki palily sie nadajac temu ciemnemu
miejscu mila i romantyczna atmosfere.
-Smacznego- rzekal brunet i postawil
przed tancerzem talerz z jedzniem. Ich romantyczna kolacja dobiegla konca wraz z
poczatkiem nowego roku. Niebo zalsnilo od milionow kolorow rozrywajacych chmury.
Wielobarwne kwiaty, zalsnily na niebie. Po chwili pojawilo sie tam wielkie
czerwone serce i litera ”T”. Blondynowi zaszklily sie oczy. Rzucil sie na
bruneta. Obajl go najmocniej jak mogl. Jakby swiat teraz sie konczyl. Choi byl
lekko zdziwiony zachowaniem partnera. Nie myslalam, ze tak zareaguje. Wtulil sie
w jego wlosy. Na zewnatrz bylo dosc zimno.
-Moze wrocimy juz do srodka,
troche mi zimno?- zapytal Choi, gdy w koncu Maknae uwolnil go ze swoich
objec.
-Jasne, chodz. Mi tez sie zaczynalo robic zimno. Wstali z koca i
wrocili do srodka. Weszli do sypialni. Byla godzina 12:30.
-Obiecales mi
cos, pamietasz?- zapytal brunet lapiac Maknae za rece.
-Pamietam. Ale
dzisiaj…bedzie inaczej- rzekl blondyn. Polozyl sobie dlonie bruneta na
biodrach, a swoje splotl na jego karku. Stanal na palcach i delikatnie go
pocalowal. Choi przyciagnal go do siebie zdecydowanym ruchem. Zlapal go za tylek
i podniosl. Blondym oplotl go nogami w pasie. Przeszli przez pokoj. Brunet
posadzil go na skraju lozka.
-Nie, dzisiaj bedzie inaczej- rzekl blondyn,
tajemniczo sie przy tym usmiechajac.
-A co? Ostatnio bylo Ci zle? Jakos mi
sie nie wydaje- powiedzial brazowo-wlosy usmiechajac sie sugestywnie. Pamietal,
ze Lee nie narzekal ostatnim razem.
-Czy wygladalem wtedy na niezadowononego?
No wlasnie- powiedzial, wiadzac jak brunet przeczaco kreci glowa i zaczyna
sciagac jego koszulke- ale dzisiaj zrobimy to troche inaczej. Spodoba Ci sie,
obiecuje- rzekl i sciagnal swoja koszulke. Zabral sie za rozpinanie koszulki
partnera, ktory w tym czasie badal swoimi ustami jego szyje. Koszula zgrabnie
zjechala z ramion rapera.
-Ty zrobiles mi romantyczna kolacje, to ja
odwdziecze Ci sie namietna i goraca noca pelna przyjemnosci. Blondyn zaczal
badac jego nagi tors swoim jezykiem. Powoli schodzil coraz nizej, wydobywajac z
ust partnera ciche jeki. Spojrzal na niego spod zalotnie zmruzonych powiek, po
czym zmyslowo oderwal zebami guzik od jego spodni. Jezykiem rozpial jego
rozporek i rekami zsunal jego spodnie. Omiotl wzrokiem jego wybruszenie pod
bokserkami. Wstal z lozka i popchnal na nie bruneta.
-Rozloz nogi- polecil
klekajac przed nim. Choi ochoczo wykonal polecenie. Blondym nachylil sie nad nim
i zaczal piescic jezykiem wnetrze jego ud. Brunet zlapal go za wlosy i
podciagnal do gory. Wiedzial, ze jeszcze chwili wystczylaby, zeby Maknae
doprowadzil go swoimi ustami do spelnienia. Nie chcial dojsc tak szybko. Nic
nie mowiac wpil sie w jego rozchylone ze zdziwienia usta. Taemin objechal
jezykiem kontur jego ust. Powiodl reka po jego torsie. W slad za nia podarzyly
jego wargi. Polizal jego sutek, wydobywajac z ust Minho przeciagly jek. W tym
momencie byl to najpiekniejszy odglos na swiecie. Slyszac go Makane podniecil
sie jeszcze bardziej, siegnal do swojego paska, rozpial go i sciagnal spodnie.
Usiadl okrakiem na biodrach Choi’ego. Brunet oparl sie na rekach i zaczal
calowac tors blondyna. Chlopak odchylil glowe do tylu. Byl dumny z siebie.
Dzieki niemu Minho byl posiadaczem pelnej erekcji, ktora blondyn postanowail
odpowiednio wykorzystac. Jednyn, plynnym ruchem zsunal sie z bioder przyjaciela.
Uslyszal cichy jek, gdy przesunal sie po wybrzuszeniu na bokserkach. Usmiechnal
sie w myslach. Kleknal nad raperem i sciagnal jego slipki.
-Poloz sie na
bruchu kochanie- powiedzial Taemin kladac sie kolo partnera.
-Ale wtedy nie
bede mogl…
-Tak, nie bedziesz mogl. Mowilem Ci, ze dzisiaj bedzie inaczej,
prawda?- zapytal sie Makane. Brunet spojrzal na niego pytajaco, ale po chwili
zrozumial i usmiechnal sie. Polozyl sie na brzuch i lekko rozlozyl nogi. Blondym
usiadl na nim i zaczal calowac jego plecy, delikatnie kolyszac biodrami na prawo
i lewo. Choi oddal sie pieszczocie serwowanej mu przez mlodego, wydawalo by sie,
nie doswiadczonego kochanka. Lee podniosl sie z lozka i sciagnal swoje bokserki.

-Podkurcz nogi- szepnal mu do ucha. Minho wiedzac co za chwile sie wydarzy
szybko wykonal polecenie tancerza. Mlodszy chlopak kleknal za nim. Siegnal do
swoich spodni.
-Widze, ze sie przygotowales- rzekl Choi, widzac jak chlopak
wyciaga tubke zelu.
-Tak, w przeciwienstwie do Ciebie. Wiem jak to boli-
rzekl i pocalowal bruneta w kark. Wycisnal troche zelu na swoja dlon i
rozprowadzil go na czlonku. Gdy jego penis otarl sie o odbyt przyjaciele, Minho
nie spokojnie sie poruszyl.
-Bede delikatny- powiedzial cicho. Brunetowi
przypomnial sie ich pierwszy raz. Pamietal cierpienie tancerza. Teraz jego
kolej. Poczul meskosc przyjaciela w swoim odbycie. Bolalo go jak cholera.
Pomyslal o bolu, ktory musial przezywac Taemin, gdy nie mieli zelu. Zacisnal
oczy i czekal.. Chlopak wsunal sie glebiej. Minho myslal, ze wiecej nie
wytrzyma. Lzy pociekly mu po policzkach, ale nic nie powiedzial. Gdy Maknae
wsunal sie jeszcze dalej tylko zacisanal rece na poscieli i wydal sie siebie
cichy pisk. Lee stanal w miejscu. Poczekal, az brunet troche sie
rozluzni.
-Minho, rozluznij sie, bo bedzie bolalo jeszcze bardziej-
powiedzial po chwili, widzac jak knykcie rapera bieleja. Chlopak tylko kiwnal
glowa. Czul jak penis przyjaciela rozrywa jego wnetrze. Myslal, ze dalej juz
wejsc nie moze, ale blondyn uswiadomil mu, ze sie mylil wchodzacw niego prawie
do konca. Brazowo-wlosy jeknal z bolu. Natomist Taemin nie mogl pochamowac
rozkoszy, ktora rozchodzila sie po jego ciele. Czul odbyt zaciesniajacy sie na
niego czlonku. Ciasne, cieple wnetrze bruneta doprowadzalo go do szalu. Podczas
jego zmagan, Minho powoli przyzwyczajal sie do obecnosci jego meskosci w sobie.
Oddychal glosno. Obrocil glowe.
-Wspolczuje Ci. To musialo cholernie bolec-
powiedzial i lekko sie usmiechnal. Blondyn przytaknal glowa. Choi zacisnal
wargi. Bol juz prawie ustal. Taemin powolo wysunal sie z niego czemu towarzyszyl
cichy jek. Wszedl w niego jeszcze raz, troche dalej niz wczesniej. Brunet
milczal, ale widac bylo, ze jest spietety. Maknae pogladzil go po plecach.
Wysunal i wsunal sie powtornie. Bol bruneta zaczal zamieniac sie w perwersyjne
uczucie, ktorego nie umial okreslic. Na pewno nie byl to czysty bol. Tancerz
powoli ruszal sie w nim, nie byl natarczywy. Czul jak jego penis pulsuje.
Zatrzymal sie na chwile. Minho obrocil glowe w gescie oburzenia, bo zaczynalo mu
juz sie to podobac. Lee spojrzal na niego i po raz pierwszy wszedl w niego do
konca tym samym podrazniajac jego prostate. Choi wygial plecy w luk i wypchnal
biodra do tylu czekajac na nastepna przyjemnasc. Taemin zachecony jego
zachowaniem zaczal miarowo sie poruszac. Na poczatku wolno, aby go nie
spolszyc, ale gdy brunet zaczal poruszac biodrami bezwiednie proszac o wiecej,
zlapal go za biodra. Nachylil sie nad nim i pocalowal w kark. Choi znow wygial
sie w luk. Kleknal na lozku i oparl sie na lokciach. Raz po raz jeczal czujac
jak fale przyjemnosci rozchodza sie od pasa po jego ciele. Tancerz nie szczedzil
mu przyjemnosci, jak sobie rowniez. Poruszal sie w jednym tepie, nie chcac dojsc
zbyt szybko. Choi zastanawial sie jak on sie powstrzymuje. Kolejny raz poczul
fale przyjemnosci, gdy Taemin wszedl w niego do konca. Kolejny raz jego plecy
wygiely sie, a biodra wysunely proszac o wiecej. Dlonie blondyna mocno zacisnely
sie na jego biodrach. Chlopak przycisnal go do siebie. Rece Minho zaczynaly
powoli dretwiec. W koncu ugiely sie pod nim. Nie przygotowany na to tancerz
polecial na niego.
-Lecisz na mnie- stwierdzil zawadziacko raper ciezko
oddychajac.
-Moje rece odmowily wspolpracy ze mna. Za dlugo sie ociagales-
dodal. Lee wyszedl z niego i zszedl z lozka. Reka wskazal na komode stojaca pod
sciana. Choi przeczaco potrzasnal glowa. Komoda pewnie byla twarda i nie
wygodna. Nie to co lozko. Taemin wrocil do niego. Patrzyl sie na umiesnione
posladki partnera. Nie mogac powstrzymac mysli klebiacych sie w jego glowie
postanowil je zrealizowac chodz nie do konca. Nie mial przeciez pod reka
kajdanek^^
Raper znow kleknal, ale po chwili usiadl na swoich stopach i
podparl sie na zgietych lokciach. Taemin zachecony tym widokiem kleknal za nim i
wszedl w niego kolejny raz. Tym razem bolalo juz mniej. Od razu zaczal sie
poruszac. Zlapal go powtornie za biodra. Wchodzil i wychodzil coraz szybciej.
Minho jeczal juz glosniej zaciskajac rece na koldrze. Blondyn czul jak jego
penis pulsuje w oczekiwaniu na final. Wbil paznokcie w boki bruneta, ktory byl
zbyt zajety jeczeniem i prezeniem sie, zeby to zauwazyc. Taemin ruszal sie
bardzo szybko. Czekal juz tylo na spelnienie. Pochylil sie i pocalowal rapera w
kark tym samym sprawiajac, ze wygial on sie w luk i zacisnal odbyt na jego
meskosci. Pare takich ruchow, a oboje moga osiagnac spelnienie. Choi nie panowal
nad odglosami wydobywajacymi sie z jego ust, ktore coraz bardziej podniecaly
jego partnera. Wyobrazil sobie jego twarz ogarnieta ta przyjemnoscia. Blondyn
chyba postanowil sie nad nim poznecac, bo nagle zwolnil tempo. Oburzony brunet
szybko obrocil glowe w jego strone.
-Jak Ty mozesz teraz przerywaaaaaa-aaa-
raper nie zakonczyl zdania, chlopak wszedl w niego gwaltownie i do konca. Jego
cialo przeszedl dreszcz. Taemin juz nie panowal nad tym co robi. Jego mozg sie
wylaczyl. Kierowalo nim pozadanie i chec spelnienia. Raz po raz wychodzil i
wchodzil w swojego kochanka do konca wywolujac u niego niemal okrzyki
przyjemnosci. Sam jeczal na tyle glosno, aby zagluszyc blagania rapera
proszacego o wiecej. Ostatni raz brutalnie wsunal sie w jego ciasne i rozgrzane
wnetrze drazniac prostate. Choi wygial sie jak kot i zacisnal miesnie na
meskosci partnera. Chopak pobudzony do tym do granic mozliwosci wykonal pare
ostatnich ruchow i osiagnal orgazm prawie krzyczac przy tym imie kochanka. Minho
slyszac swoje imie wypowiedziane w ekstazie oraz goraca sperme partnera w swoim
wnetrzu wygial plecy w luk i doszedl wypowiadajac imie…oczywiscie Taemin’a
opryskujac swoim nasieniem posciel. Opadl na lozko nie mogac wydobyc z siebie
nic poza imieniem blondyna i glosnym sapaniem. Ow chlopak polozyl sie obok niego
rownie nie zdolny do niczego. Spojrzal na twarz rapera na ktorej malowalo sie
blogie uczucie spelnienia i zmeczenia. Przysunal sie do niego i pocalowal.
Brunet przewrocil sie na plecy, a tancerz polozyl glowe na jego torsie. Slyszal
oszalale bicie jego serca. Glowa unosila sie w szybkim rytmie jego oddechow.
Pocalowal mlodszego w glowe i objal ramieniem.
-Saranghae- powiedzial Teamin
spogladajac na przyjaciela.
-Tez Cie kocham- odrzekl. Otulil ich szczelnie
koldra i zasneli od razu zmeczeni ostatnimi
wydarzeniami.
***************************** 

 Tak oto moi drodzy konczy sie
historia naszej wspanialej, przystojnej pary. Mam nadzieje, ze podobalo sie wam
moje dzielo. Licze, ze chodz troche rozpalilam w was milosc do SHINee^^ planuje
napisac kolejne opowiadanie, nie wiem jeszcze o jakiej tematyce, ale obiecuje,
ze umiejszcze tu notke z adresem i zwiastunem^^ Dziekuje za wasze komentarze.
Motywowaly mnie do pisania nastepnych rozdzialow;)
DO ZOBACZENIA=)