Po szybko rozwiazanym konfilkcie Kim’ow cale SHINee zabralo sie za przygotowywanie swiat. Zostalo im zaledwie 4 dni, zeby wszystko zrobic.
-Czemu Yoogeun nie jest na sniadaniu?- Zapytal z troska Key
-wiem, ze dlugo sie wczoraj bawiliscie, ale chyba juz sie wyspal.
-Nie wiem. Pojde po niego- powiedzial Minho. Maly lezal w lozku. Mial cala czerwona buzie, byl rozpalony. Minho polozyl mu dlon na czole. Maly mial goraczke. Obudzil go i nakarmil, ale chlopczyk malo co zjadl. Pozolyzl go do lozka i zadzwonil po lekarza. Doktor przyjechal po 15 minutach. Zbadal malucha i dal antybiotyki. Yoogeun spal przez reszte dnia. Wszyscy, a w szczegolnie Minho, martwili sie o niego. Onew zostal z malcem, gdy reszta robila zakupy. Przez dwa dni malec prawie ciagle spal. Dzien przed swietami czul sie juz znacznie lepiej. W calym domu pachnialo wypiekami przygotowanymi przez Jonghyun’a I Key’a. Minho I Taemin stroili dom i robili ciasteczka. Onew kupil kuksu i Sondage cook.  Byli prawie gotowi do swiat. Pozostala jeszcze kwestia prezentow. Nie mogac rozstrzygnac kto kiedy pojedzie ubrali sie i pojechali wszyscy razem.  Minho i Temin nie byli pewni co do tego, czy Jongyhun i Key sa para, wiec woleli kuoic im oddzielne prezenty. Dla Key’a wybrali kolczyl do ucha, Martensy z najnowszej kolekcji i plyte jego ulubionego zespolu. Dla Jonghyuna plyte Girl Generations i keyboard:) Onew’owi kupili pluszowego kurczaka i kurs jezyka chinskiego oraz ksiazke kucharska. Dla Yoogeuna’a mase zabawek, pluszaki i przy okazji cieple ubrania na zime. Minho dla Taemina mial specialny prezent kupiony juz wczesniej, bo tak jak przewidzial blondyn chodzil za nim krok w krok nie pozwlajac na swobodny wybor upominku. Wszyscy spotkali sie na parkingu obladowani torbami. Po powrocie do domu kazdy ukryl sie w swoim pokoju, zeby zapakowac upominki. Poznym wieczorem SHINee zeszla do salonu, bo Yoogeun juz spal. Zaczeli rozmawiac i jesc kolacje. Brunet przytulil sie do Maknae. Potrzebowal jego bliskosci zwlaszcza teraz, gdy wszystko wpomnienia o jego rodzicach zaczely wracac. Objal go mocnej. Taemin nic nie mowil. Nie musial. Usmiechnal sie do partnera i stal lze z jego policzka. Choi poslal mu troche smutny usmiech, ale rozweselil sie do konca, gdy brunet powiedzial mu, ze chce juz isc do lozka, bo jest zmeczony po zakupach. Pozegnali sie z chlopakami i poszli na gore. Sciagneli ubrania i polozyli sie.
-Co mi kupiles?- Zapytal Taemin odwracajac sie do kolegi. Minho wiedzial, ze Maknae predzej czy pozniej zada to pytanie, wiec odpowiedz mial juz przygotowana.
-Hmm…nic- rzekl.
-Jak to nic!?-Zapytal zdziwiony.
-A ja Ci juz nie wystarczam?-Zapytal podchwytliwie.
-To znaczy…ja…no tak, ale…-Chlopak byl caly czerwony. Nie spodziewal sie takiej odpowiedzi.
-Gluptasie, oczywiscie, ze mam dla Ciebie prezent- rzekl Minho i przytulil go. Taemin cicho sie zasmial, gdy Choi polaskotal go po plecach. Uniosl glowe i pocalowal go. Brunet zlapal go za podbrodek i spojrzal mu w oczy. Blondyn przygladal sie mu z zaciekawieniem.
-Kocham Cie- rzekl po chwili.
-Tez Cie kocham-powiedzial nie smialo tancerz- i nigdy Cie nie opuszcze.
-Ja Ciebie tez. W zdrowiu i w chorobie, dopoki smierc nas nie rozlaczy- rzekl brunet. Tancerz spojrzal sie na niego ze zdziwieniem.
-Czemu sie tak na mnie patrzysz?
-Powiedziales przed chwila slowa przysiegi malzenskiej-rzekl Taemin wciaz nie mogac otrzasnac sie z szoku.
-Najwyrazniej inaczej nie moge ujac mojego uczucia-powiedzial, nachylil sie i pocalowal zdziwionego Maknae w czlolo- dobranoc. Zgasil switalo i polozyl sie na drugi bok. Wyobrazil sobie mine zdziwionego tancerz i lekko sie usmiechnal.
-Tak- uslyszal za soba. Ciche i nie pozorne slowo jakby wyrwane z kontekstu dla Minho bylo teraz calym swiatem. Usmiechanl sie do siebie szerzej. -Dobranoc- powtorzyl. Otulil Maknae koldra i zasnal przytulajac go do siebie.            
:D