-Minho, wstawaj- powiedział Kibum, szarpiąc go za ramie. Brunet otworzył zapuchnięte oczy. Cala noc płakał, bym wyczerpany i śpiący.
-Nie chce Cie dobijać, ale wyglądasz okropnie- powiedział i osiadł na kanapie- co się stało? Czemu spałeś na kanapie? Przecież ostatnio spałeś z Taeminem- zapytał wyraźnie tym zaciekawiony. Brunet powiedział mu co stało się wczoraj wieczorem. Kim słuchał go uważnie. Na końcu przytulił rozmówce Wiedział, ze raperowi jest ciężko.
-Ale czemu on się tak zachował? Przecież jesteśmy ze sobą, możne ze mną pogadać o wszystkim- zapytał brunet glosę pełnym rozpaczy.
-Choi…myślę, ze to przez to, ze nie spędzasz z nim tyle czasu co kiedyś. Może poczuł się zepchnięte na drugi plan? Nie wiem sam, ale ja bym się tak mniej więcej poczuł.
-Ale jak na drugi plan? Nie rozumiem.
-No bo, więcej czasu poświęcasz teraz Yoogeun’owi, a nie jemu. Może poczuł, ze nie jest już dla Ciebie taki ważny jak kiedyś.
- To co? Mam nie opiekować się swoim…synem-?- Zapytał Wciąż nie mógł przywyknąć do roli ”ojca”.
-Nie o to mi chodzi. Może zacznijcie więcej czasu spędzać w trojkę? Wyjdzie gdzieś, bawcie się razem. Niech Taemin nauczy małego tańczyć- wytłumaczył Key.
-Jaki ja bylem głupi, ze tego nie widziałem!!! Przecież już tyle go znam!!!- Brunet nie mógł sobie wybaczyć nie uwagi.- Dziękuje Ci Key- rzekł i przytulił chłopaka- powodzenia w szkole- dodał i pomknął do kuchni. Kibum poszedł po Yonghyuna i pojechali do szkoły. Choi przygotował śniadanie. W łazience na dole znalazł jakieś swoje koszulki, wziął prysznic, przebrał się i usiadłszy na kanapie w salonie postanowił poczekać na blondyna. Była godzina 7 30, więc spodziewał się go za jakieś 2h. Usłyszał czyjeś kroki na schodach. Spojrzał w tamtą stronę. Na ostatnim stopniu stał Yoogeun. Podbiegł do Minho i ucałował go na dzień dobry.
Chłopak nakarmił go i zaczął się bawić. Około 9 na dół zszedł Onew. Minho powiedział mu o tym, co zamierza zrobić, wiec lider zaczął planować sobie czas z dzieckiem. To będzie jego pierwszy raz, gdy spędzi czas sam z małym. Trochę się tym stresował, ale przecież jest Liderem. Poradzi sobie. O 10 do pokoju wszedł jakże długo oczekiwany przez obu mężczyzn Maknae. Nie zrwócił uwagi na Minho. Usiadł do stołu i zjadł parę kanapek. Chwile porozmawiał z Onew’em, zjadł jabłko i poszedł do siebie wziąć prysznic. Minho był coraz bardziej zdołowany jego zachowaniem. Nie spodziewał się, ze chłopak rzuci mu się w ramiona, ale liczył chociaż na jakieś słowa przywitania. Bardzo się rozczarował. Usiadł na kanapie i oplótł nogi rękami, kładąc głowę na kolanach i ślepo patrzył się w podłogę. Po jego pięknej twarzy spływały łzy. Łzy bezsilności i w jakimś sensie upokorzenia, bo właśnie tak się czuł. Pominięty, nie chciany, nie kochany. Onew w tym czasie bawił się z małym w pokoju na pietrze. Był mu wdzięczny za opiekę nad małym, ale teraz wolałby mieć go przy sobie i moc wypłakać się w jego ramie. Bardziej od niego pragnął tylko Taemina.  Blondyn w tym czasie wypłakiwał sobie oczy pod prysznicem. Tak bardzo chciał zejść na dół i porozmawiać z Minho, ale gdy już tam był nie wiedział co ma mu powiedzieć. Zamienił parę słów z Liderem i wrócił do siebie, wiedział, ze kiedyś będzie musiał zejść do kuchni, chociaż by na obiad. Ubrał się i chwile posiedział w pokoju. Zebrał w sobie całą odwagę i zszedł na parter. Gdy mijał salon brunet podszedł do niego i złapał za rękę. Poczuł jego skore, dłoń. Już nie pamiętał jakie to uczucie. Choi spojrzał na niego ciemnymi, smutnymi oczami. Tancerz przeniósł wzrok na bliżej nie określony punkt na podłodze. Choi pocałował go w policzek. Taemin cofnął swoja rękę, narzucił na siebie kurtkę, ubrał buty i wyszedł z domu bez słowa. Jego ostatnią deską ratunku była osoba z która spędził swoje dzieciństwo. Wyszedł, żeby zadzwonić do niej. Do swojego brata. Wybrał numer i przystawił telefon do ucha.
-Taemin! Co u Ciebie słychać?- Usłyszał w słuchawce.
-Lee! Jak dobrze Cie słyszeć! No właśnie, dzwonie do Ciebie w pewniej sprawie- i po krotce przybliżył mu swoja sytuacje, robiąc przy okazji zakupy.
-Hmm, Taemin. To dość duży problem, ale postaw się na jego miejscu: masz dziecko do wychowania i chłopaka. Dziecko wyprowadzi się kiedy tylko będzie mogło, a Ty zostaniesz z nim do końca. Poza tym chłopak ma teraz mętlik w głowie. Ma 20 lat i jest ojcem, a nie planował tego, co nie znaczy, ze nie kocha Yougaun’a. Nie znaczy, ze przestał Ciebie kochać Hmm..jakby podzielił swoja miłość na dwie osoby.
-Ale co mi da skoro teraz kocha mnie tylko w połowie według Twoje chorego rozumowania?-Sarknął blondyn.
-Heh, wiedziałem, ze tak zareagujesz. Miłość to jedyna rzecz, którą gdy dzielmy to mnożymy- powiedział. Blondyn przez chwile zastanawiał się nad przesłaniem brata, który, o dziwo miał racje.
-Jak dzielimy to mnożymy- szepnął tancerz-to ma sens-powiedział bardziej do siebie niż do rozmówcy.
-A! Jeszcze jedno: Minho powiedział Ci, ze Cie kocha, tak? I ty tez go kochasz, jesteście para. Dziwna- powiedział wesoło- ale wciąż para, wiec to w jakimś sensie jest tez Twoje dziecko. Przynajmniej mi się tak wydaje- dodał. Blondyna zamurowało. Nigdy wcześniej nie myślał o tym w takich kategoriach. Nie wpadło mu do głowy, ze Yoogeun możne być po części jego ”przyszywanym” synem, skoro Minho go adoptował. Może nie był do końca jego synem, ale był częścią osoby która on kocha.
-Dziękuję Ci-powiedział blondyn. Wciąż nie mógł otrząsnąć się z tego co przed chwila usłyszał.
-Jeszcze raz Ci dziękuję. Nawet nie wiesz jak mi pomogłeś.
-Milo mi to słyszeć- rzekł- ciesze się, ze Ci pomogłem, ale muszę już kończyć. Śpieszę się do pracy.
-Jasne, do zobaczenia- powiedział blondyn. Rozłączył się i schował telefon do torby. Przez jego mozg przepływały miliony myśli skupionych na dwóch osobach.
*********
Nie wiedziałem na ile, ani gdzie poszedł Taemin. Oparłem się o ścianę. Nie mogłem tego znieść. Gdy chciałem mu wszystko wytłumaczyć, wręcz błagać o wybaczenie, wyszedł z domu. Ani ”be”, ani ”me” ani ”helkidiki”. No pięknie. Zawsze muszę coś spieprzyć. Poszedłem do salonu i położyłem się na kanapie. 
Oparłem głowę o poduszkę. Moje myśli skupili się na pewniej twarzy, z łagodnymi rysami i rozpuszczonymi blond włosami, wdzięcznie opadającymi na smukłe policzki. 
Nie mogłem wypędzić tego obrazu z głowy. Ów postać weszła do domu. Usłyszałem zamykające się drzwi. Chciałem wstać i wszystko mu powiedzieć, ale moje nogi były jak z waty. Mogłem tylko czekać, aż on do mnie przyjdzie. Nie trwało to długo Maknae wpadł do pokoju jak burza, zatrzymał się przede mną i namiętnie pocałował..smak jego ust…tak dawno nie pieszczonych, nie dotykanych…malinowych ust…odwzajemniłem jego starania, nie tak jak kiedyś, delikatnie, powoli. Wessałem się w jego rozchylone wargi. Chwilo trwaj wiecznie. Ale skończyło mi się powietrze. Odsunęliśmy się od siebie raptownie. Patrzyłem ze zdziwiona mina na tancerza. On również nie kryl swoich emocji. Złapałem go za rękę i posadziłem kolo siebie. Spojrzałem w jego piękne oczy.
-Chciałbym Ci coś powiedzieć..-Zaczęliśmy oboje.
-Mów pierwszy.
-Nie, Ty pierwszy- powiedziałem- teraz jest czas tylko dla Ciebie. Blondyn uśmiechnął się.
- Wiec, na początku chce błagać Cie o wybaczenie w związku z wspólnym prysznicem. Jeśli będziesz miał znów ochotę jestem do Twojej dyspozycji. Druga sprawa: wczoraj wieczorem zachowałem się jak skończony palant. Nie będę się tłumaczył czy usprawiedliwiał, po prostu jestem głupkiem Myślałem, ze jeśli powiem Ci prawdę to przestaniesz mnie kochać- powiedział blondyn spuszczając głowę.
-Prawdę?- Zapytał zdziwiony.
-Tak, prawdę Chodzi o to, ze odkąd Yoogeun jest z nami…
-Spędzam z nim więcej czasu niż z Toba- przerwał mu brunet- wcześniej tego nie widziałem. Dopiero dzisiaj rano Key mi to uświadomił. Przepraszam Cie za to z całego serca. Bylem tak zaabsorbowany ojcostwem, ze zapomniałem o moim ukochanym- powiedział pokornie.
-No właśnie. Przez to czułem się trochę odrzucony…był moment w którym myślałem, ze mnie już nie kochasz- wyznał szeptem. Brunet przysunął się do niego i szepnął:
-Nigdy nie przestane Cie kochać. Dopóki śmierć nas nie rozłączy. Będę z Toba na zawsze- powiedział Jego słowa płynęły prosto z serca. Miał nadzieje, ze również tam trafia. Blondyn w odpowiedzi uśmiechnął się i starł łzę z policzka.
-Nie płacz. Obiecuje, ze już nigdy Cie nie zaniedbam.
- Ale to łzy szczęścia- powiedział szczerząc się Lee.
- I tylko takie od dzisiaj chce widzieć na Twojej twarzy. Nie będę znów dostarczał Ci powodów do płaczu. Nigdy- powiedział i wtulił się w jego włosy. Siedzieli tak, a blondyn  opowiedział mu wszystko co myślał przez ostatni tydzień. O tym, ze czul się pominięty, nie ważny, krotko mówiąc jak rekwizyt w moim życiu. Na końcu opowiedział mi rozmowę ze swoim bratem.
-Bo miłość to jedyna rzecz, którą jak dzielimy to mnożymy- rzekł łapiąc mnie za rękę- tu musiałeś ja podzielić na dwie osoby. Tak na prawdę stokrotnie ja pomnożyłeś. Już więcej nie będę się tak zachowywać. Czułem się strasznie mówiąc Ci, ze to nie Twoja sprawa, ze masz się odwalić ode mnie. Chciałem, żebyś mnie wtedy przytulił, pocałował- powiedział W końcu wyjawił mi to, ze po części czuje się odpowiedzialny za Yoogeun’a. Nie spodziewałem się takich slow. Po części tancerz miał racje. Są para, jeden z nich ma dziecko pod opieka, wiec drugi mu pomaga. Przez chwile Minho poczuł się jakby miał rodzinę, którą stracił w wypadku. Teraz odbudował ja na nowo. Nie była to do końca ”normalna” rodzina, ale czy wszystko musi być szablonowe w tym świecie? Posłał partnerowi zniewalający uśmiech.

do wyboru:


-Jeśli tylko tego chcesz. Nie będę Cie do niczego zmuszał oprócz wspólnego spędzania czasu z Yoogeun’em i gorących kąpieli- powiedział Taemin ochoczo przytaknął głową.
-O niczym innym teraz nie marze- wyznał i oddal się w ramiona Minho.- Hmm, można pomyśleć, ze przeżyliśmy nasza pierwsza, małżeńską kłótnie- pomyślał brunet. Mocniej przytulił Makane i już nie odstępował go na krok. A propozycja dotycząca prysznica skusiła go;)